Niemcy upraszczają V2G. Zasady MiSpeL wejdą w całym kraju najpóźniej we wrześniu 2027

· Redakcja evoto

Niemiecki regulator przyjął zasady, które ułatwiają właścicielom elektryków sprzedaż prądu do sieci. Operatorzy mają czas do września 2027 roku, a w Polsce V2G nadal nie ma nawet definicji w prawie.

Niemiecki regulator rynku energii, Federalna Agencja Sieci (Bundesnetzagentur), przyjął 1 października zasady nazwane MiSpeL. Dotyczą magazynów energii i dwukierunkowych punktów ładowania, a ich cel jest prosty: właściciel elektryka ma móc ładować baterię tanim prądem i sprzedawać go z powrotem do sieci, gdy ceny rosną. Operatorzy sieci i liczników mają czas na wdrożenie do 30 września 2027 roku, chyba że zdecydują się zrobić to wcześniej.

Takie oddawanie energii z auta do sieci to V2G (Vehicle-to-Grid). Szerzej o tym, jak działa i ile płacą pierwsze niemieckie oferty, pisaliśmy w sierpniu w tekście o stanie V2G w Niemczech. Jako hamulec wskazywaliśmy wtedy m.in. podwójne opłaty sieciowe. Nowe zasady częściowo je rozwiązują.

Co dokładnie zmienia MiSpeL

Najwięcej zyskują właściciele fotowoltaiki. Do tej pory bateria, która miała korzystać z niemieckiego systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł, mogła magazynować wyłącznie prąd wyprodukowany na miejscu. Wystarczyło doładować ją z sieci, by stracić uprawnienia do dopłat za energię z paneli. MiSpeL pozwala trzymać w jednym akumulatorze prąd z dachu i z sieci, a oba źródła rozlicza się osobno.

Przepisy obniżają też niektóre opłaty od energii oddawanej do sieci. Za prąd, który auto zużyje na jazdę, opłaty zostają bez zmian. Uproszczony wariant dla domowych instalacji fotowoltaicznych czeka jeszcze na zgodę unijnych regulatorów.

Do udziału nie wystarczy sam elektryk. Potrzebne jest auto obsługujące V2G, zgodna ładowarka, odpowiedni licznik i osobna umowa na prąd. Gniazdko V2L (Vehicle-to-Load), z którego da się zasilić czajnik albo ekspres na kempingu, nie spełnia tych warunków. Niemiecki związek branży motoryzacyjnej VDA pochwalił nowe zasady, bo regulator uwzględnił jego uwagi o sposobie pomiaru energii. Teraz zależy mu na szybkim i jednolitym wdrożeniu w całym kraju.

Ile realnie da się zarobić, nikt nie obiecuje. Wynik zależy od ceny sprzętu, warunków umowy i tego, jak długo auto stoi podpięte. Inne kraje próbują różnych dróg: w Holandii dwukierunkowe ładowarki stają przy ulicach, brytyjskie firmy energetyczne odliczają kierowcom oddaną energię od rachunku za prąd, a we Francji producenci aut dokładają domowe ładowarki dwukierunkowe do nowych samochodów.

Polska jeszcze bez przepisów o V2G

U nas ładowanie dwukierunkowe wciąż nie ma definicji w prawie, a energia pobrana z sieci i do niej oddana jest opodatkowana podwójnie. Szczegóły, w tym udział liczników zdalnego odczytu, opisaliśmy we wspomnianym sierpniowym tekście. Na poziomie Unii Komisja Europejska ma do końca 2027 roku przygotować propozycję wymogów V2G dla nowych aut, o czym pisaliśmy przy okazji unijnego planu elektryfikacji.

Dziś polski kierowca może korzystać realnie z V2L, a które modele to potrafią, zebraliśmy w liście aut z V2L. Jak bez V2G połączyć elektryka z panelami i taryfą dynamiczną, opisujemy w poradniku o fotowoltaice i taryfach dynamicznych.

Niemcy pokazują, że bez zmiany zasad rozliczania prądu V2G nie ruszy, nawet gdy auta i ładowarki są gotowe. Kupując elektryka w Polsce, sprawdź, czy obsługuje V2G. Naszym zdaniem na zarobek z tej funkcji nie ma co liczyć w ciągu najbliższych dwóch lat, bo brakuje nawet podstawowych definicji w prawie.

Źródło: InsideEVs

Powiązane