Francja dopłaca do używanych elektryków od 1 września. Standardowo ok. 337 euro
· Redakcja evoto
Francja od 1 września dopłaca do zakupu i leasingu używanych elektryków z lat 2017–2023. Premia to zwykle ok. 337 euro, a warunkiem jest bateria z co najmniej 80 proc. pierwotnej pojemności.
Od 1 września 2026 r. Francja dopłaca do zakupu i leasingu używanych samochodów elektrycznych. Dla większości kupujących premia wynosi ok. 337 euro (ok. 1,5 tys. zł po kursie NBP z 22.09.2026). Znacznie więcej, ok. 2 tys. euro, dostaną opiekunki i opiekunowie domowi oraz firmy, które ich zatrudniają.
Pieniądze od sprzedawców energii
Dopłata nie pochodzi z budżetu państwa. Finansują ją certyfikaty oszczędności energii (CEE), czyli francuski obowiązek nałożony na sprzedawców energii i paliw, takich jak EDF, Engie czy TotalEnergies. Firmy muszą co roku sfinansować określoną ilość oszczędności energii u klientów, a teraz mogą to robić także przez dopłaty do elektryków. Z tego powodu kwota nie jest sztywna i zależy od tego, który operator wypłaca premię.
Podstawę prawną daje rozporządzenie z 10 sierpnia, opublikowane 12 sierpnia. Warunki są dość szczegółowe. Auto musi być pierwszy raz zarejestrowane we Francji między 1 stycznia 2017 r. a 31 grudnia 2023 r. i kupione albo wzięte w leasing od profesjonalnego sprzedawcy, więc transakcje między osobami prywatnymi odpadają. Kupujący musi zatrzymać samochód co najmniej trzy lata. Progu dochodowego nie ma.
Najciekawszy jest warunek dotyczący baterii. Akumulator musi zachować co najmniej 80 proc. pierwotnej pojemności. Jeśli tego nie da się wykazać, wystarczy, że auto przejedzie co najmniej 200 km albo 80 proc. zasięgu z homologacji. Francja wprost wiąże więc publiczne pieniądze z kondycją baterii, którą w branży opisuje wskaźnik SOH (State of Health).
Wyższa premia dla opiekunów domowych obowiązuje przy transakcjach rozpoczętych przed 1 stycznia 2027 r. Auto może kosztować najwyżej 25 tys. euro brutto razem z baterią (ok. 109 tys. zł) i ważyć poniżej 1800 kg. Electrive podaje, że ta grupa dostanie łącznie od 2000 do 2360 euro, czyli ok. 9–10 tys. zł.
U nas rynek wtórny radzi sobie bez dopłat
Polska nie ma żadnego wsparcia dla używanych elektryków. Program NaszEauto obejmował wyłącznie nowe auta, a jego nabór jest zakończony od 30 kwietnia 2026 r. Kupujący z rynku wtórnego może za to przenieść do siebie jedną francuską zasadę za darmo, czyli nie kupować auta bez udokumentowanego stanu baterii. Jak zlecić taki test i na co patrzeć w raporcie, opisujemy w poradniku o kupnie używanego elektryka.
Liczy się też rocznik. Francuski przedział 2017–2023 obejmuje np. starsze Nissany Leaf, Renault Zoe i pierwsze Volkswageny ID.3, czyli modele, które widać także w polskich ogłoszeniach aut sprowadzonych z zagranicy. Przy kwocie ok. 337 euro nie spodziewamy się, żeby dopłata zauważalnie podbiła ich ceny we Francji (ocena redakcji evoto, bez twardych danych).
Zdaniem redakcji 337 euro nie przekona nikogo do zakupu elektryka, ale sam wymóg 80 proc. SOH to rozsądny wzorzec. Jeśli Polska kiedykolwiek wprowadzi dopłatę do używanych aut, warto skopiować właśnie ten warunek, bo chroni kupującego przed najdroższą niespodzianką w starszym elektryku.
Źródła: electrive, Service-Public.fr