Tesla FSD w Holandii: pierwsza jazda pod Arnhem pełna błędów. Zgodę ma już 7 krajów UE

· Redakcja evoto

Tesla FSD w Holandii: pierwsza jazda pod Arnhem pełna błędów. Zgodę ma już 7 krajów UE
Fot. Oleg Yunakov (CC BY-SA 4.0) / Wikimedia Commons

Jedna z pierwszych relacji z jazdy z Tesla FSD w Holandii wymienia złe pasy, przegapione światła i awarię systemu. Od tamtej pory zgodę wydało siedem krajów UE, a głosowanie nad całą Unią może się odbyć 6 października. Polski na liście nie ma.

Holandia jako pierwszy kraj Unii Europejskiej pozwoliła Tesli włączyć klientom system FSD (Supervised), czyli zaawansowanego asystenta jazdy, który wymaga ciągłego nadzoru kierowcy. Jedną z pierwszych relacji z jazdy opublikował w sierpniu portal CleanTechnica. Dick Helders, autor kanału XpengCam, przejechał z FSD trasę wokół Arnhem i wrócił z długą listą błędów, a pod koniec testu oprogramowanie po prostu przestało działać.

Co poszło nie tak pod Arnhem

Test miał dwie części: jazdę półmiejską wokół Arnhem i odcinek po drogach podmiejskich. Na wąskich holenderskich drogach bez linii środkowej, z przerywanymi liniami przy krawędziach, samochód trzymał się za blisko środka. Nadjeżdżający kierowcy musieli przez to zjeżdżać na pobocze. Helders opisuje też jazdę z niewłaściwą prędkością, przegapione zmiany świateł w gęstej sieci sygnalizacji, wybór złego pasa z przeskakiwaniem przez kilka pasów w ostatniej chwili i parkowanie w miejscu, gdzie było to zabronione. Ruchy kierownicą nie były płynne, a auto często korygowało tor jazdy.

Pod koniec jazdy system uległ awarii z niejasnej przyczyny i wyłączył się. Autor podkreśla, że FSD odpowiednio wcześnie poprosiło go o przejęcie kierownicy, więc bezpieczeństwo nie było zagrożone.

Helders jeździ też chińskim Xpengiem z systemem VLA 2.0 i ocenia, że FSD w obecnej europejskiej wersji jest od niego mniej dopracowane. Różnicę tłumaczy podejściem: Tesla zbiera i opisuje dane centralnie, a Xpeng pozwala systemowi uczyć się od kierowców na bieżąco. Wniosek CleanTechniki jest taki, że FSD sprawdza się jako rozbudowany asystent, ale nie jest gotowe do przejęcia pełnej kontroli, a europejskie przepisy i niepisane zwyczaje różnią się między krajami.

Siedem krajów z FSD, Polski wśród nich nie ma

Od publikacji relacji lista krajów się wydłużyła. Holenderski urząd RDW wydał w kwietniu tymczasową zgodę na podstawie wyjątku z art. 39 unijnych przepisów homologacyjnych. Kolejne państwa nie robiły własnych testów, tylko uznały decyzję RDW: w maju Litwa i Estonia, w czerwcu Dania i Belgia, na początku września Słowenia, a 21 września Czechy. Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Finlandia, Irlandia, Grecja i Szwecja nadal analizują sprawę. Według serwisu Tesla North głosowanie nad zgodą dla całej Unii może się odbyć 6 października i wymaga kwalifikowanej większości co najmniej 15 państw reprezentujących 65 proc. ludności.

Polska nie uznała zgody RDW i w zestawieniu Tesla North nie ma jej nawet wśród krajów, które sprawę analizują. Właściciel Tesli Model Y kupionej w Polsce nie włączy więc FSD na naszych drogach, niezależnie od wykupionego pakietu. Dopiero decyzja na poziomie całej Unii zmieniłaby to bez udziału polskiego urzędu. Chińskie marki, których systemy chwali Helders, sprzedają u nas swoje auta, np. Xpeng G6 od 203 900 zł (cena z katalogu evoto z 3 września 2026 r.). Nie sprawdzaliśmy jednak, czy europejskie egzemplarze mają ten sam system VLA 2.0, który autor testował.

Relacja z Arnhem potwierdza naszym zdaniem jedno: po zatwierdzeniu w Europie FSD wciąż wymaga rąk na kierownicy i uważnego kierowcy. Przy zakupie auta w Polsce radzimy nie dopłacać za obietnicę samodzielnej jazdy, dopóki nie zapadnie decyzja w Brukseli.

Źródła: CleanTechnica, Tesla North

Powiązane