Wielka Brytania może nałożyć cła na chińskie auta. W tle unijne „Made in Europe”
· Redakcja evoto
Według The Times brytyjski rząd przygotowuje cła na samochody z Chin. Decyzji nie ma, ale naciska Bruksela, a stawką jest status partnera w unijnych przepisach „Made in Europe”. Chińskie marki mają 16 proc. brytyjskiego rynku.
Brytyjski rząd ma przygotowywać specjalne cła na samochody importowane z Chin. Jak podał dziennik The Times, a za nim electrive, pakiet możliwych taryf opracowuje sekretarz ds. gospodarczych Jonathan Reynolds. To na razie doniesienia prasowe: żadnej decyzji nie ogłoszono, nie są też znane stawki ani termin. Rzecznik rządu powiedział jedynie, że Londyn „ściśle współpracuje z branżą”, żeby przyjęte podejście odpowiadało interesom sektora i kraju.
Kilka dni wcześniej Financial Times napisał, powołując się na osoby znające przebieg rozmów, że Unia Europejska naciska na Wielką Brytanię, by podniosła cła na chińskie elektryki. Do tej pory Brytyjczycy nie nałożyli na nie żadnych nowych opłat.
Dlaczego Londyn miałby iść śladem Brukseli
W tle jest unijna ustawa o przyspieszeniu przemysłowym (Industrial Accelerator Act). Ma ona premiować w programach wsparcia i zamówieniach publicznych produkty wytworzone w Europie, z naciskiem na lokalny udział w produkcji i oznaczenia „Made in Europe”. Politycy i firmy po obu stronach kanału La Manche chcą, żeby Wielka Brytania została w niej uznana za kraj partnerski. Wtedy brytyjskie fabryki aut byłyby traktowane jak dostawcy z UE. Premier Andy Burnham zapowiedział we wrześniu, że będzie zabiegał, by jego kraj miał w nowych przepisach status „zaufanego partnera”.
Według electrive wspólne cła wobec Chin mogą być ceną za to miejsce. Stawka jest wysoka: brytyjska produkcja samochodów generuje w Unii co roku 24 mld euro aktywności gospodarczej, 250 tys. miejsc pracy i 1,6 mld euro wpływów podatkowych. Producenci z Chin mają dziś 16 proc. brytyjskich rejestracji nowych aut, licząc wszystkie rodzaje napędu. Dobrze to widać w wynikach sprzedaży: we wrześniu najlepiej sprzedającym się autem na Wyspach była hybryda plug-in Jaecoo 7 z koncernu Chery.
Unia stosuje cła wyrównawcze na elektryki z Chin od końca października 2024 roku. Wynoszą od 7,8 do 35,3 proc., zależnie od producenta, i dochodzą do standardowego 10-procentowego cła importowego. O kolejnych unijnych krokach wobec chińskich hybryd pisaliśmy w tekście o dobrowolnym limicie importu, a o handlu bateriami między UE i Wielką Brytanią przy stanowisku ACEA.
Co z tego wynika dla Polski
Polska jest w Unii, więc chińskie elektryki są u nas objęte cłami od dwóch lat. Mimo to są wśród najtańszych w sprzedaży. Według katalogu evoto BYD Dolphin Surf kosztuje od 82 700 zł (cena z 3 września), MG MG4 od 130 900 zł (3 września), a Jaecoo E5 od 139 900 zł (31 lipca). Część producentów omija cła, przenosząc montaż do Europy, jak Ford i Geely w spółce w Walencji.
Brytyjskie cła nie zmienią bezpośrednio polskich cen. Pokażą jednak, czy Europa domyka rynek wspólnym frontem, czy chińskie marki znajdą na Wyspach rynek zastępczy dla nadwyżek, który mógłby zmniejszyć ich presję na kontynencie.
Naszym zdaniem kupujący w Polsce nie powinien czekać na tańsze chińskie elektryki z powodu brytyjskich decyzji. Ceny u nas zależą od unijnych ceł i od tego, gdzie auto jest montowane, a te zasady już obowiązują.