CATL: 20 fabryk ogniw z certyfikatem neutralności klimatycznej. Ponad 80 proc. emisji to dostawcy

· Redakcja evoto

CATL: 20 fabryk ogniw z certyfikatem neutralności klimatycznej. Ponad 80 proc. emisji to dostawcy
Fot. Giorno2 (CC BY-SA 4.0) / Wikimedia Commons

Największy producent baterii do elektryków ma certyfikat neutralności klimatycznej dla wszystkich 20 fabryk. Nie ujawnił jednak skali kompensacji, a ponad 80 proc. emisji jego ogniw powstaje w łańcuchu dostaw.

CATL, największy na świecie producent akumulatorów do aut elektrycznych, ogłosił 17 sierpnia, że wszystkie 20 jego działających fabryk ogniw uzyskało certyfikat neutralności klimatycznej według normy ISO 14068-1. Firma podaje, że w 2025 roku całą energię elektryczną do podstawowej działalności brała ze źródeł zeroemisyjnych. Sama przyznaje przy tym, że ponad 80 proc. emisji w cyklu życia jej baterii powstaje poza jej zakładami.

Co firma pokazała w liczbach

Według danych SNE Research, na które powołuje się CATL, chiński koncern miał w 2025 roku 39,2 proc. światowego rynku baterii trakcyjnych i był liderem dziewiąty rok z rzędu. Od 2023 roku jego fabryki zużyły ponad 18 mld kWh energii zeroemisyjnej. W porównaniu z 2022 rokiem zużycie energii na jednostkę produkcji spadło o 28 proc., a emisje na jednostkę o 77 proc. Łącznie w latach 2023–2025 firma ma na koncie redukcję o ponad 10 mln ton ekwiwalentu CO₂.

Do liczenia śladu węglowego CATL używa własnego systemu CCMS, uruchomionego w 2022 roku. Zbudowano w nim ponad tysiąc modeli emisji dla produktów i materiałów.

Certyfikat ISO 14068-1 nie oznacza, że fabryki niczego nie emitują. Norma wymaga zmierzenia i ograniczenia emisji, a pozostałą część można zrównoważyć zakupem jednostek kompensacyjnych. Jak zwraca uwagę Electrek, CATL nie ujawnił, ile emisji zostało mu po redukcji, ile kredytów węglowych kupił ani jaka część zielonego prądu pochodzi z własnych czy kontraktowanych elektrowni, a jaka z samych certyfikatów pochodzenia.

Trudniejsza połowa: dostawcy

Emisje w całym łańcuchu wartości, od wydobycia litu i niklu po produkcję katod, są według CATL ponad pięciokrotnie większe niż emisje z jego własnych operacji. Dlatego firma zapowiada, że od 2027 roku każdy nowy dostawca będzie musiał przekazywać dane o śladzie węglowym swoich produktów. Program startuje z 30 głównymi dostawcami, u których zrealizowano już ponad 60 instalacji fotowoltaicznych. Cel na 2035 rok to neutralność klimatyczna całego łańcucha wartości baterii.

Dlaczego to dotyczy kupujących w Polsce

Ślad węglowy baterii jest głównym powodem, dla którego nowy elektryk wyjeżdża z fabryki z większym bagażem emisji niż auto spalinowe i musi go potem odrobić w czasie jazdy. Im czystsza produkcja ogniw, tym szybciej ten dług się spłaca, a w kraju z węglowym miksem energetycznym, jak Polska, każdy kilogram CO₂ oszczędzony w fabryce ma znaczenie.

Unijne rozporządzenie bateryjne wprowadza obowiązek deklarowania śladu węglowego baterii do aut elektrycznych, więc takie dane mają z czasem trafić do dokumentacji sprzedawanych u nas modeli. CATL dostarcza ogniwa wielu europejskim i chińskim markom, ale producenci aut rzadko mówią wprost, czyje ogniwa siedzą w konkretnej wersji. Dziś kupujący nie ma więc jak sprawdzić, czy jego auto skorzysta na tej deklaracji. Producenci podają zwykle chemię ogniw, na przykład Volkswagen ID. Polo ma w tańszych wersjach baterię LFP (tańsza i trwalsza chemia, ale cięższa), a w droższych NMC. O dostawcę ogniw trzeba już pytać dealera. Jak zbudowana jest bateria i co wpływa na jej parametry, wyjaśniamy w poradniku jak działa bateria w aucie elektrycznym.

Ogłoszenie CATL to dobry sygnał, ale w części dotyczącej fabryk pozostaje deklaracją bez pełnych danych. Wiarygodność zyska dopiero wtedy, gdy firma pokaże emisje brutto i skalę kompensacji, a prawdziwym testem będzie tempo redukcji u dostawców przed 2035 rokiem.

Źródła: Electrek, Autoblog Spider's Web

Powiązane